Spojrzałam na zegarek była już 19 , ile ja przesiedziałam na tej
podłodze ? Zerwałam się z podłogi jak oparzona. Najpierw pod
prysznic, wysuszyłam dokładnie swoje ciało i włosy. Nie miałam
pojęcia w co się ubrać. Kiedy tak przeglądałam szafę moim oczom
ukazało się szare pudło. Dobrze wiedziałam co w nim jest. Kiedyś
chciałam w swoim życiu coś zmienić i tą zmianą miały być moje
ciuchy , chciałam zmienić słodkie, niewinne moje ciuchy na te
które kupiłam. Może teraz jest na to czas ? Przecież i tak mnie
tam nikt nie będzie znał. Otworzyłam pudło i wyciągnęłam nowe
ubrania. Postanowiłam , że założę czarne majtki z koronki i
czarne leginsy. Szczerzę mówiąc były strasznie ciasne , ale
podkreślały moją pupę. Nie mam pojęcia co się w tamtym momencie
ze mną działo , jakby wyszła ze mnie ta druga Mery , którą tak
długo więziłam. Moje drugie oblicze. Założyłam czarny stanik i
białą bluzkę , która była lekko za krótka i gdy podnosiłam
ręce odkrywała mi pępek. Założyłam też czarne trampki ,
ponieważ nie lubię chodzić w szpilkach. Włosom pozwoliłam ułożyć
się same , zrobiłam sobie prawię niewidoczne kreski i pomalowałam
lekko rzęsy. Spojrzałam na zegarek , zaraz dochodzi 20. Kiedy
zobaczyłam siebie w lustrzę , mało brakowało a bym się nie
poznała.
-Mery gotowa ? - słyszałam Lucka za drzwiami. Niepewnie nacisnęłam
klamkę. Stałam w drzwiach i patrzyłam na oszołomionego chłopaka.-Co się tak na mnie patrzysz ? - zaśmiałam się pod nosem.
-Nic , ładnie wyglądasz , prawię cię nie poznałem – uśmiechnął się do mnie. Fajnie widzieć w końcu ten uśmiech. Zastanawiam się też czemu on jest dla mnie taki miły. Nagle się zmienił ? Przecież to niemożliwe. Zeszliśmy na dół gdzie czekała na nas jego dziewczyna. Jest prześliczna. Długie , blond włosy , niebieskie oczy. Kiedy zobaczyłam jej oczy od razu przypomniał mi się tamten koleś z parku , moje ciało przeszły nieprzyjemny dreszcz.
-Hej jestem Lola – dziewczyna mocno mnie przytuliła , miło z jej strony.
-Hej ja Mery.. - nie dała mi dokończyć.
-Wiem , twój brat mi o tobie opowiadał , ale nie mówił, że z ciebie taka laska. Wyglądasz ostro, żeby nie było inaczej ślicznie- zaśmiałam się z jej komentarza , a ona dołączyła do mnie po chwili. Fajna z niej dziewczyna , mam nadzieję , żeby będziemy miały dobre kontakty. Osobiście mogę powiedzieć , że pasują do siebie z Luckiem. Ona taka niska , a on wysoki , on masę tatuaży a ona ani jednego. Dopasowali się idealnie, jak ogień i woda.
-Dobra dosyć tych pogaduszek , jedziemy – Luck złapał za rękę Lolę i wyszli z domu ja zaraz po nich. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy. Trochę się obawiałam tego wieczoru.
-A Mery , zapomniałem ci powiedzieć będą też tam moi kumple – zaniemówiłam , kiedy to usłyszałam , nie wcale to nie jest ważna wiadomość , nie martw się Luck nic nie szkodzi! Cała kipiałam ze złości. Najchętniej to teraz bym wyskoczyła z tego auta. Ale kiedy o tym pomyślałam , auto się zatrzymało. Niepewnie wysiadłam , obok wejścia była niezła kolejka , no to sobie trochę poczekamy. Chciałam iść za nimi do kolejki , ale Luck i Lola , podeszli do ochroniarza a ten ich wpuścił. Tym , którzy czekali w kolejce nie za bardzo się spodobało. Od razu kiedy weszliśmy poczułam zapach , dymu tytoniowego i alkoholu. Muzyka była naprawdę głośna, prawie tak , że nie słyszałam swoich własnych myśli. Przepychałam się przez tłum , spoconych ludzi za Lolą, która szła za Luckiem. Po chwili zatrzymali się , Luck witał się z jakimiś chłopakami a Lola z dziewczynami.
-Słuchajcie , to Mery , moja przyrodnia siostra – Luck pociągnął mnie do siebie , stałam jak sparaliżowana , jak wszyscy mierzyli mnie wzrokiem.
-Mery to jest James i Kat , tam siedzą Amy i Mat a ten koleś na samy końcu to Tom – Luck próbowałam przekrzyczeć muzykę. Wszyscy równocześnie do mnie zamachali, ja tylko zdołałam uśmiechnąć się. Chłopacy z tej grupki byli strasznie wytatuowani prawie tak jak Luck. Z dziewczyn tylko Lola nie miał tatuaży no i ja.
-Stary z twojej siostry jest niezła dupa – moje oczy rozszerzyły się bardziej na ten komentarz , który powiedział Tom , jeśli dobrze zapamiętałam. Luck spojrzał na niego złym spojrzeniem i ten siedział już cicho. Usiadłam koło Jamesa i Kat. Wszyscy rozmawiali ze sobą o czym ale jako ja jedyna siedziałam cicho.
-Mery idź po jakieś drinki dla dziewczyn a nam weź coś mocniejszego – poprosił mnie mój brat. Niechętnie wzięłam od niego kasę i poszłam do baru.
-To chyba nie twoje klimaty co nie ? - odwróciłam się aby ujrzeć Toma , przecież jeszcze przed chwilą siedział ze znajomymi co on tu robi ? Nie przepadam z nim.
-Tak , masz rację to nie moje klimaty – powiedziałam oschle. Zamówiłam jakieś drinki , o nazwie, której nie umiem wymówić , a chłopakom piwa z wódką. Podziękowałam barmanowi i chciałam już iść , ale nie uniosę tego sama. Tom zrozumiał mnie bez słowa i zabrał połowę trunku i poszedł do stolika. Odwróciłam się aby zabrać resztę trunku , coś przykuło moją uwagę. Nie co a raczej ktoś. Był to chłopak , który siedział na na końcu baru. Kiedy podniósł twarz i zobaczyłam ten uśmiech i te oczy. Po prostu moje nogi ugięły się pode mną. Patrzył się centralnie na mnie! Zabrałam szybko szklanki z alkoholem i szybkim krokiem poszłam do stolika , gdzie czekali na mnie znajomi.
-No nareszcie gdzieś ty była ? - pytał się żartem Tom, ale Luck patrzył na mnie podejrzanie. Usiadłam koło niego posyłając mu słaby uśmiech. Siedziałam cicho i rozglądałam się co chwilę, ale nigdzie nie widziałam tajemniczego blondyna , tak jakby się rozmył w powietrzu.
-Mery wszystko okej ? - zapytał się mnie Luck do ucha. Skinęłam głową, że tak.
-Zatańczysz ? - jakiś chłopak momentalnie znalazł się przy naszym stoliku. Patrzyłam się na niego głupio czy zwraca to pytanie do mnie. Niepewnie podałam mu rękę , a ten pociągnął mnie do góry i na parkiet. Stanęliśmy w jakimś ciemnym koncie. Chłopak odwrócił mnie do siebie plecami , nie wiedziałam co mam robić. Nie czułam jego rąk na sobie. Dopiero po chwili znalazły się one na moich biodrach. Zaczął napierać nimi na nie ,abym się ruszyła , więc tak zrobiłam. Poczułam przy swojej pupie jego kroczę , na co wzdrygnęłam się usłyszałam tylko w odpowiedzi śmiech. Moje policzki robiły się coraz bardziej czerwone. Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w rytm piosenki. Moje biodra ruszały się coraz szybciej i bardziej napierały na kroczę chłopaka. Kiedy w pewnym momencie zrobiłam niepewny ruch i mocniej przycisnęłam swój tyłek do jego człona usłyszałam przy swoim uchu mruknięcie. Całe moje ciało przeszył dreszcz. Przyjemny dreszcz. Po chwili poczułam mokre usta chłopaka na swojej szyi , odchyliłam głowę w bok robiąc mu lepszy dostęp do moje skóry. Poczułam lekki ból na skórze. Chłopak ssał i przygryzał moją skórę , dopiero po chwili mój mózg zaczął działać i zrozumiałam , że on mi robi malinkę, ale nie potrafiłam przerwać przyjemnego uczucia , jeszcze nigdy się tak nie czułam. Po chwili przygryzania mojej skóry chłopak swoim jeżykiem przejechał po obolałym miejscu i dmuchnął na nie zimnym powietrzem, na mojej skórze momentalnie pojawiła się gęsia skórka.
-Teraz jesteś moja – w mojej głowie te słowa odbijały się echem. Szybko otworzyłam oczy i odwróciłam się twarzą do chłopaka. To co zobaczyłam wybiło mnie z równowagi. To był on! To ten blondyn! Ale jak , kiedy ? Blondyn przybliżył się kilka kroków do mnie a ja jak wryta w podłogę nie potrafiłam zrobić , ani jednego kroku.
-Nawet nie umiesz się mnie oprzeć – naglę oprzytomniałam, zamachnęłam się dłonią , ale blondyn zdążył mnie złapać. W jego oczach błysła złość. Ściskał mój nadgarstek. Syknęłam z bólu , kiedy pociaśnił uścisk, kiedy usłyszał , że sprawia mi to ból od razu mnie puścił.
-Do zobaczenia misiu – chłopak puścił mi oczko i zniknął w tłumie. Wszyscy ludzie wokół nas nawet nie zwrócili uwagę na to co się przed chwilą tu stało. Wróciłam do stolika dopiero po chwili. Wszyscy patrzeli na mnie dziwnym wzrokiem. Tylko Lola patrzyła innym. Jakby rozumiała co się stało. Ale jak ? Jak to możliwe ?
-Źle się czuję odwieziesz mnie do domu ? - pytanie skierowałam do Lucka., ale ten nie był zbytnio chętny.
-Ja cię odwiozę – Lola wstała z siedzenia i zabrała kluczyki do auta od jej chłopaka. Kiedy wyszliśmy z klubu otuliło mnie zimne powietrze. Wsiadłam szybko do auta , Lola odpaliła samochód i ruszyliśmy. Przez całą drogę panowała cisza , ale nie w mojej głowie. W mojej głowie panowała burza , której nie dało się opanować. Z zamyśleń wyrwało mnie zatrzymanie się auta. Chciałam już wyjść , ale Lola postanowiła się odezwać.
-Nie pierwszy raz go spotykasz prawda ? - siedziałam osłupiała. Moje milczenie Lola wzięła za odpowiedź.
-Nie będę ci robić , kazań , ale uważaj z kim się zadajesz bo... - dziewczyna urwała. Nie chciałam wiedzieć o co chodzi. Skinęłam głową na znak , że rozumiem i wyszłam z auta. Dziewczyna odjechała a ja poszłam do domu.
-Hej wróciłam! - powiedziałam będąc jeszcze w korytarzu. Nikt nie odpowiedział. Zajrzałam do kuchni , ale Peny tam nie było. W salonie znalazłam tylko ojczyma. Chciałam już wyjść , ale ten momentalnie znalazł się koło mnie i zamknął mi drzwi przed nosem aby nie wyszła.
-Gdzie byłaś ?! - krzyczał na mnie bez powodu. Nic nie odpowiedziałam. Czego bardzo pożałowałam , zacisnęłam mocno oczy pod wpływem bólu. Stało się , w końcu mnie uderzył i tym razem mamy tu nie ma. Złapałam za bolący policzek. Był obolały i mokry od łez.
-Jeszcze raz zapytam , gdzie byłaś ?!! - cała się trzęsłam. Zrobiłam kilka kroków w tył , a on się kilka kroków w przód.
-Na imprezie – odpowiedziałam cichym, łamiącym się głosem. Miałam nadzieję , że jak mu odpowiem to się odczepi, ale pomyliłam się. Złapał mnie z włosy i zaczął ciągnąć do góry. Krzyczałam , ale nikogo najwyraźniej nie było w domu. Rzucił mnie na podłogę. Myślałam , że mnie tak tu zostawi , ale poczułam mocny ból w brzuchu. Kopnął mnie! Zawyłam z bólu zwijając się w kulkę.
-Co ja ci takiego zrobiłam ? - mówiłam cicho mając nadzieję , że mnie nie usłyszy , ale usłyszał.
-Piśnij tylko słówko matce , a będą to twoje ostanie słowa – odwrócił się i wyszedł. Leżałam na podłodze , płacząc z bólu i bezsilności. Z nosa lała mi się krew.
***Oczami Lucka***
Kiedy pożegnałem się z Lolą pod domem , dziewczyna odjechała , a
ja poszedłem od razu na górę. Kiedy chciałem iść do swojego
pokoju i przechodziłem koło pokoju Mery drzwi od jej pokoju były
otwarte. Nie wszedłem tam , może sobie tego nie życzy. Obiecałem
sobie , że będę dla niej miły , ale kiedy poprosiła mnie , żebym
ją odwiózł nie zrobiłem tego. Mam nadzieję , że kiedyś mi
zaufa. Może jestem skończonym dupkiem i nieczułym skurwielem , ale
zależy mi na niej w końcu jest moją siostrą. Miałem iść już
do siebie , ale usłyszałem płacz. Cofnąłem się kilka kroków w
tył i lekko zajrzałem do jej pokoju. W ciemności nic nie było
widać , ale coś leżało na ziemi. Zapaliłem światło. Na
podłodze leżała skatowana dziewczyna. Cały się gotowałem ,
podszedłem szybko do dziewczyny. Leżała zwinięta w kłębek.
Delikatnie podniosłem ją z ziemi i położyłem na łóżku.
Pobiegłem szybko do łazienki po apteczkę. Dziewczyna miała
zamknięte oczy. Bała się je otworzyć. Zrobiła to dopiero kiedy
przyłożyłem wacik z wodą utlenioną do jej nosa. Syknęła z
bólu. W jej oczach był ból i strach.
-Spokojnie – próbowałem ja jakoś uspokoić , kiedy zaczęła
płakać. Opatrzyłem jej nos , na szczęście nie jest złamany ,
ale na policzku będzie miała niezłego siniaka.-Kto ci to zrobił ? - moja krew w żyłach cała się gotowała. Dziewczyna odwróciła wzrok od mojej twarzy. Wiedziałem! Wkurwiony wstałem energicznie z łóżka i chciałem iść zajebać tego huja.
-Luck – do wyjścia powstrzymał mnie jej łamiący głos.
-Proszę cię , nie – patrzyłem na dziewczynę proszącą mnie abym tego nie robił. Ona nie może tu zostać. Nie pozwolę aby ją dalej katował.
***Oczami Mery***
Patrzyłam na Lucka , który pakował moje cichu , dobrze wiedziałem
po co to robi. Chciałam wstać , ale ból w brzuchu mi na to nie
pozwalał...