Chciałam , stąd uciec , ale wiedziałam , że to nie ma sensu bo
ojczym prędzej czy później mnie znajdzie, ale też nie mogę tu
zostać bo mnie skatuje na śmierć.
-Wiesz , że on i tak mnie znajdzie – powiedziałam do odwróconego
do mnie plecami chłopaka. Jego ciało momentalnie się
wyprostowało.-Nie dopuszczę do tego – powiedział , ale nadal był do mnie odwrócony.
-Lepiej będzie jak tu zostanę. - próbowałam wstać z łóżka. Trochę mi to na początku nie wychodziło , ale w końcu po próbach podniosłam się. Był to nie lada wyczyn w moim stanie, nie mogłam się wyprostować.
-Popatrz na siebie , nie możesz normalnie funkcjonować przez tego dupka! - podskoczyłam gdy nagle Luck się do mnie odwrócił i zaczął krzyczeć. Podszedł szybkim krokiem do mnie i podniósł mi koszulkę do góry ukazując brzuch. Spojrzałam na swoją skórę , było już widać małe plamki , ale wątpię , żeby nie było po tym wielkiego siniaka. Dłonie Lucka zacisnęły się ,aż pobielały mu knykcie.
-Luck spokojnie , jest okej , mnie to nie boli – próbowałam go jakoś uspokoić , ale chyba mi to za bardzo nie wychodziło.
-Co tu się dzieje ? - nagle w moim pokoju znalazł się moja matka. Przez ten czas zapomniałam jak wygląda. Patrzała tępo na mój brzuch i całą mnie mierzyła wzrokiem , gdy zrozumiała , że ktoś mnie pobił spojrzała ostrym wzrokiem na Lucka.
-To nie on.. - Luck nie dał mi dokończyć.
-To mój ojciec – powiedział oschły głosem , przepełnionym bólem , może się obwiniał za to , że mnie nie odwiózł ? Ona się śmieje ?! Myślałam , że moja matka zareaguje inaczej , a ona się zaczęła śmiać! To mnie zabolało jeszcze bardziej niż ten kopniak w brzuch. Nie wytrzymałam , łzy zaczęły płynąc mi po policzkach.
-Jesteś śmieszna , jakim cudem on by cię niby pobił , przecież to taki wspaniały człowiek, jak w ogóle śmiesz go oczerniać!– podeszłą do mnie bliżej , spojrzała mi w oczy i nagle poczułam ból , spoliczkował mnie! Odruchowo złapałam za pierzące miejsce, patrzyła mi się w oczy , bez żadnych wyrzutów. Spojrzałam na torbę , która spakował Luck , on jakby czytał mi w myślach wziął ją.
-Co się z tobą stało ? Nie poznaje cię! - wykrzyczała jej prosto w twarz i wyszłam z pokoju za chłopakiem. Wsiedliśmy do auta a ja momentalnie się rozkleiłam. Luck nie powiedział nic, tylko ruszył. Po długiej jeździe zatrzymał się przed jakimś wielkim domem. Chłopak pomógł mi wyjść z auta zabrał moją torbę z ciuchami i weszliśmy do domu. Byłam strasznie ciekawa kto tu mieszka. Nie musiałam długo główkować , za drzwi wyszła znana mi dziewczyna. Lola!
-No jesteś! Ile można na was czekać! - była ucieszona naszym widokiem. Zakręciło mi się w głowie , z moich ust zaczęła płynąc jakaś ciesz i kapała na płytki w korytarzu. Spojrzałam w dół i zobaczyłam czerwone kropki , dotknęłam dłonią ust , cała moja dłoń od razu była w krwi. Pamiętam tylko ciemność, przed oczami i ból.
***Kilka godzin później***
Kiedy otworzyłam oczy oślepiło mnie jasne , ostre światło. Gdzie ja jestem? W szpitalu ?
-Trochę jestem obolała i w szoku , ale ogólnie dobrze. - mężczyzna uśmiechnął się do mnie ciepło co dodało mi trochę otuchy.
-Miała Pani krwotok wewnętrzny , na szczęście nie zostały uszkodzone żadne narządy, zaraz pielęgniarka przyniesie pani rzeczy , dostanie Pani wypis i można wrócić do domu , tylko proszę na siebie uważać , straciła Pani bardzo dużo krwi. - powiedział i wyszedł. Tak jak lekarz powiedział , pielęgniarka pojawiła się. Pomogła mi się ubrać , dała mi kawałek papierka. Na korytarzu czekał na mnie Luck. Złapał mnie pod rękę i zaprowadził do auta. Nie rozmawialiśmy przez drogę. Wiem , że się o mnie martwi , ale nie może mnie ochronić przed wszystkim.
-Resztę rzeczy przywiozę ci jutro , dobrze ? - zapytał uśmiechając się słabo do mnie kiedy parkował na podjeździe przy domu Loli.
-Dobrze – odpowiedziałam osłabionym głosem. Dziewczyna od razu wyszła na dwór kiedy się zatrzymaliśmy. Przytuliła mnie lekko , ja jednak bez słowa poszłam do domu. Serce mi pękało , jak moja matka mogła się tak zmienić , jak mogła mnie uderzyć , nigdy tego wcześniej nie zrobiła. Nie mam pojęcia co się z nią stało , ale źle mi z tym. Ona była ostatnią osobą z rodziny którą miałam. To dla mnie za dużo.
*** Kilka dni później ***
Dziś czuję się trochę lepiej. Ostatnio w ogóle nie spałam w
nocy. Ciągle płaczę przez tą świadomość, że nie mam już
mamy. Nadal ją kocham , ale stała się dla mnie obcą osobą ,
wczoraj mijałam się z nią na ulicy i najbardziej mnie zabolało to
że gdy tylko mnie zauważyła odwróciła wzrok i przyśpieszyła
kroku. Chciałam z nią porozmawiać , ale uciekła. Olała mnie.
Siniaka prawię już nie ma , trzymał się naprawdę długo , na
twarzy całkowicie zniknął. Z Luckiem i Lolą naprawdę dobrze mi
się mieszka , mam własny pokój , Luck przywiózł mi resztę moich
rzeczy. Lola mieszka bez rodziców , z tego co się dowiedziałam nie
żyją oni od trzech lat, zginęli w wypadku samochodowym. Dziewczyna
musiała sobie radzić sama i widać efekty. Ma naprawdę duży
piękny dom. Z tego co wiem pomagają jej dziadkowie. Widziałam się
z nimi , naprawdę wspaniali ludzie i co najlepsze w pełni akceptują
jej związek z Luckiem mogę szczerze powiedzieć , że za nim wręcz
przepadają. Właściwie Luck nie jest taki straszny jak myślałam
na początku jest wspaniałym bratem i chłopakiem. Dziś jest
sobota. Nudzę się przez cały dzień. Lola i Luck wychodzą
wieczorem do klubu , namawiali mnie abym szła z nimi , ale nie mam
ochoty. Kiedy tylko powiedzieli słowo „klub” przypomniał mi się
tajemniczy blondyn. Poczułam na sobie wtedy taki dziwny dreszcz.
Kiedy przeglądałam się w lustrze zauważyłam na swojej szyi
malinkę, którą mi zrobił tamtego wieczoru. Nie , nie chce go
znowu spotykać , on jest okropny. Wole zostać w domu.
-Mery , to my idziemy , jakby coś się działo to dzwoń – wołał
Luck z korytarza.-Dobrze – nie chciało mi się wstać z łóżka. Usłyszałam tylko jak drzwi się zamykają. No i co ja będę robić cały dzień ? Leżałam na sofie przed wielkim telewizorem , przeskakiwałam z kanału na kanał szukając jakiegoś filmu. W końcu trafiłam na jakiś horror z ciekawości zaczęłam go oglądać. Boje się horrorów , ale lubię się bać. Uwielbiam jak skacze mi adrenalina. W pewnym momencie moje oczy zaczęły mimowolnie się zamykać , próbowałam z tym walczyć , ale zmęczenie wygrało.
***Godzina później***
Mocne wstrząs obudził mnie. Nie miałam siły otworzyć oczu , ale
kiedy znowu podskoczyłam otworzyłam je bardzo szybko. Zaczęłam
energicznie się ruszać kiedy zrozumiałam , że jestem w
samochodzie. Całkiem zdezorientowana usłyszałam śmiech. Całe
moje ciało momentalnie się napięło. Odwróciłam powoli głowę.
Na miejscu kierowcy siedział. Siedział... moja usta były otworzone
, a oczy mocno rozszerzone.
-W końcu się obudziłaś śpiochu – chłopak położył swoją
dłoń na moim gołym kolanie. Szybko ją strzepnęłam. Nie mogłam
wydusić z siebie ani jednego słowa.-Pewnie się zastanawiasz jak się tu znalazłaś. Wiesz powinnaś zamykać drzwi na klucz – blondyn zaśmiał się cwaniacko, cała ta sytuacja go rozbawiała , ale mi nie było do śmiechu. Kiedy chłopak tylko się zatrzymał , wyskoczyłam z samochodu i zaczęłam biec co sił w nogach. Robiłam manewry między drzewami. Odwróciłam się tylko na chwile aby zobaczyć czy blondyn za mną biegnie , ale potknęłam się i upadłam. Chciałam szybko wstać nie zwracając uwagi na ból , ale poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach , które ciągnęły mnie w górę. Wiem dobrze , że to on. Zaczęłam się wyrywać , ale był dla mnie za silny.
-Ciii spokojnie- chłopak szeptał do mojego ucha. Wyrwałam jedną rękę z jego uścisku i z całej siły uderzyłam go łokciem w brzuch. Chłopak lekko poluźnił uścisk , ale nie zdołałam się uwolnić.
-Ty mała suko – był wkurzony. Blondyn przerzucił mnie przez ramię jak worek i zaniósł do samochodu.
-A teraz masz cicho siedzieć, a nic ci się nie stanie – nie krzyczał , ale widać było w jego oczach złość. Bałam się go. Przestraszona podkuliłam nogi i schowałam twarz w dłonie. Po moich policzkach płynęły łzy nad którymi nie mogę zapanować. Chłopak wsiadł do auta i ruszyliśmy. Ani ja , ani on się nie odzywaliśmy. On był na mnie wkurwiony , a ja się bałam cokolwiek powiedzieć. Modliłam się w duchu , że zaraz po mnie przyjedzie Luck i będzie wszystko dobrze. Ale przecież to nie możliwe, to mój koniec. Zaraz mnie gdzieś zabije , lub zgwałci i zostawi w jakimś lesie. W mojej głowie rodziło się coraz więcej ciemnych i przerażających scenariuszy. Nie mam przy sobie telefonu. Więc nie mam jak zadzwonić na policję. Poczułam jak samochód się zatrzymuje. Rozejrzałam się po okolicy , był tu tylko duży dom. Chłopak wysiadł , obszedł samochód dookoła i otworzył mi drzwi, nie miałam ochoty wysiadać. Blondyn podał mi rękę. Nie mam innego wyjścia , w samochodzie nie będę siedzieć bo zmarznę na sopel lodu. Chłopak ciągnął mnie w stronę domu. Słyszałam szum wody. Gdzie my do cholery jesteśmy.
-Mery wejdziesz ? -z zamyśleń wyrwał mnie jego głos. Patrzył na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami , od których nie mogłam oderwać wzroku. Zaraz! Stop... co ja wygaduje. Mery porwał cię jakiś nieznajomy, pojebany psychopata a ty myślisz o jego pięknych oczach?! Kompletnie mnie pojebało. Weszłam do domu.
-Gdzie jesteśmy ? - zapytałam cicho. Nagle cały dom rozjaśnił się dzięki lampom.
-U mnie – powiedział przy moim uchu. Moje oczy zamknęły się szybko kiedy poczułam jego dłonie na moich biodrach, ale oprzytomniałam kiedy poczułam , że wślizgują się one pod moją bluzkę. Odepchnęłam ode siebie chłopaka, ten zaś zrobił w moim kierunku kilka kroków , pochylił się w moja stronę i powiedział.
-Lubie takie – chciałam już coś odpowiedzieć , ale mnie w tym uprzedził.
-Jeszcze nie będziesz mogła się mnie oprzeć – nie wiem czemu , ale te słowa wywołały u mnie śmiech. Jednak szybko umilkłam. Dobrze wiem , że nie ma co z nim zadzierać. Kiedyś w szkole gadały o nim dziewczyny. Usłyszałam tylko to, że ma na swoim koncie niezłą listę przestępstw. Narkotyki , broń , nielegalne walki , kradzieże. Zastanawia mnie tylko to , czemu akurat ja. Czemu właśnie upatrzył sobie mnie na ofiarę. Stałam tak w korytarzu i nie wiedziałam co mam robić, chłopak znikł mi z mojego pola widzenia. Chciałam zrobić krok , ale do domu wparowała momentalnie co najmniej setka ludzi. Nawet mnie nie zauważyli. W całym domu rozbrzmiała muzyka , każdy chodził już z czerwonym kubeczkiem wypełnionym po brzegi alkoholem. Do moich nozdrzy dostał się dym tytoniowy. Przywiózł mnie tu na imprezę i znikł ? Ma naprawdę duży dom. Moja ciekawość był ode mnie silniejsza, wdrapałam się po schodach na piętro. Gdzie oczywiście też trwała impreza. Stałam tam jak wryta w podłogę. Kiedy oprzytomniałam do jednego z pokoi. Był to zwykły pokój. Łóżko , biurko z laptopem , wielkie głośniki i wieża. W rogu na suficie był powieszony worek do treningu. Kiedy otworzyłam wielką szafę moim oczom ukazały się idealnie ułożone ubrania. Na szafkach stały różnego rodzaju zdjęcia. Jedno zaciekawiło mnie najbardziej był na nim blondyn jakaś dziewczyna i chłopak. Podskoczyłam jak oparzona kiedy tylko do moich uszu dostał się trzask zamykających się drzwi , niepewnie odwróciłam się w tamtym kierunku na pięcie.
-Co ty tu kurwa robisz ?! - był to blondyn. Wyrwał mi z dłoni ramkę ze zdjęciem i delikatnie odłożył ją na miejsce. Chciałam wyjść , ale kiedy byłam już przy drzwiach chłopak przycisnął mnie do nich , z moich oczu popłynęły łzy i jęknęłam z bólu pod wpływem napierającej na mój brzuch klamki. Chłopak jak oparzony odskoczył ode mnie a ja osunęłam się plecami po drzwiach. Był to niewyobrażalny ból. Taki sam jak wtedy kiedy mnie kopnął. Nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje , nie panowałam nad swoim umysłem. Chłopak podniósł mnie i na rękach zaniósł na łóżko. Zwinęłam się w kłębek. Chłopak przez moment nie było przy mnie , ale zaraz wrócił.
***Oczami Nialla***
Położyłem ją na łóżko i pobiegłem jak najszybciej po
apteczkę. Dziewczyna nie opierała się abym zobaczył jej brzuch.
To co zobaczyłem wybiło mnie z równowagi. Przyłożyłem
delikatnie do jej brzucha mokry ręcznik.